Hejhej, macham łapką na przywitanie ;)
Miałam dzisiaj troszkę nerwy, mimo pięknej pogody, takiej naprawdę cudnej- pierwszy dzień od dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiego czasu, który był cały słoneczny, aż MNIE się chciało iść na nogach z mojego Kazimierza na dworzec... szokujące, nie? Ale naprawdę... błękitne niebo, chmurki itepede, a wszystko poprawiające nastrój...
Pozdrowienia dla śledzącej Justy, swoją drogą :D
Ty! Tak, ty! Nie wiem, czy zajrzysz, ale tęsknię czasami. Nawet sobie nie zdajesz sprawy, w jak dziwnych momentach.
Niewaaaażne...
Moja szkoła jest dziwna. Uczę się- 3. Nie uczę się- 5. Wrrr.
No... bez nerwów, z moją psychiką jest teoretycznie OK (w praktyce to tam... emm...)
No. A poza tym...
No nic. Kiedyś na wszystko przychodzi czas.
Najwyżej będzie jak zwykle...
No...
Pa, macham łapką...
(Leki, leki, gdzie są te leki...?!)
Stoję nad morzem wypłakanych łez w którym odbija się moja twarz Czy to jestem ja Zgubiłam się
czwartek, 28 lutego 2013
środa, 27 lutego 2013
'Przed snem'
Przed snem- Akurat
Tak sobie tęsknię? Za kim? Kto się domyśli, ręka w góręęę!
Dostałam dzisiaj pierwszego dopa z polskiego. Nigdy nie zleciałam poniżej 4. Tak że więc... Dziękuję, do widzenia i kłaniam się nisko.
Ugh, ta szkoła mnie wykańcza nerwowo...
Kurczę, to jest chamskie, bo tęsknię, a... Nieważne >.<
Tak swoją drogą, to miałam kasować bloga. Nawet wstawiłam takiego posta- 'Pożegnanie'. Ale zrezygnowałam...
Drętwo tu dzisiaj... Ale polecam piosenkę, bo fajna. Tak więc uznajmy (nadużywam zwrotu 'tak więc' oraz słówka 'tak' w różnych rodzajach i wariantach), że to jest dzisiejszy cel.
Żegnaaam.
Tak sobie tęsknię? Za kim? Kto się domyśli, ręka w góręęę!
Dostałam dzisiaj pierwszego dopa z polskiego. Nigdy nie zleciałam poniżej 4. Tak że więc... Dziękuję, do widzenia i kłaniam się nisko.
Ugh, ta szkoła mnie wykańcza nerwowo...
Kurczę, to jest chamskie, bo tęsknię, a... Nieważne >.<
Tak swoją drogą, to miałam kasować bloga. Nawet wstawiłam takiego posta- 'Pożegnanie'. Ale zrezygnowałam...
Drętwo tu dzisiaj... Ale polecam piosenkę, bo fajna. Tak więc uznajmy (nadużywam zwrotu 'tak więc' oraz słówka 'tak' w różnych rodzajach i wariantach), że to jest dzisiejszy cel.
Żegnaaam.
wtorek, 26 lutego 2013
To ja.
Dzisiaj zadałam sobie przypadkiem pytanie- kim jestem.
Bardzo logiczne, pytanie na miarę filozofów zadane przypadkiem... Jestem mistrzynią nieogaru!
Dawnoooo mnie tu nie było, swoją drogą.
Tak więc małe-krótkie podsumowanie przeszłego półtorej miesiąc:
-rekolekcje były... na pewno wyjątkowe... mniej owocne niż letnie, ale... przepłakałam połowę Agapy, odblokowałam się trochę, znalazłam kilkoro niesamowitych ludzi z niesamowitymi talentami... chcę ich zawsze pamiętać;
-szkoła- dalej mnie drażnią te typki- mamy inne podejście do nauki i świata ogółem... ale to naturalne, zaczynam się przyzwyczajać, tolerować, i lubić;
-dom- spokojnie;
-wiara- może jeden mały kryzys;
-ludzie- Julia- jesteśmy koleżankami, niby chciałyśmy coś odratować, ostatnio jej się zwierzyłam, ale to nie będzie ta przyjaźń; Paweł- ugh, papa- no ludzie, końcu przestałam o tym myśleć! Yay *.* Było, minęło, nieważne, już go nie ma w mojej głowie.
Ogółem jest nieźle. Co prawda dręczy mnie coś, i to dość mocno... ale jakoś dam radę i to ogarnę.
A nawiązując do pierwszego zdania- kim jestem?
Jestem dzieckiem Boga.
Jestem córką moich rodziców.
Jestem siostrą.
Jestem przyjaciółką.
Jestem Absolutną Mistrzynią Nieogaru.
Jestem zwykłą dziewczyną.
Jestem dziewczyną-myszką, szarą.
Jestem dziewczyną w dżinsach i podkoszulkach.
Jestem dziewczyną w okularach.
Jestem dziewczyną z krótkimi, spiętymi włosami.
Jestem marzycielką-romantyczką, chociaż mało kto o tym wie i mnie o to posądza.
Jestem zagubiona.
Jestem Szukającą.
Jestem molem książkowym.
Jestem... ważna dla kogoś? (kogoś innego niż rodzice, przyjaciele)
Jestem... tęskniąca za kimś (za czymś, za czymś!)
Jestem... szczęśliwa? Czy smutna?
Jestem płaksa i strachajka.
A jaka bywam? Przestraszona, zniechęcona, Szukająca, zamyślona, rozmarzona, płacząca...
Czego się boję? I dlaczego tak wiele jest tych rzeczy?
Kiedy poznam samą siebie? I kiedy przestanę się bać?
Taka ze mnie dziewczyneczka-filozof, chociaż w głowie mało logiki, a za dużo zamętu. Tęskniłam, teraz w sumie już nie. Bardzo żałuję tylko tego mojego przywiązania i nazywania ich moją dodatkową rodziną. Bo kto teraz jest przy mnie? Konrad. Tylko, i jestem mu za to niesłychanie wdzięczna. No i niby Wiolka, niby Katarinka, ale... ugh. Nieważne, nevermind. Whatever.
Zmieniłam się jakoś. Świat jest troszkę lepszy, chociaż czasami znów obezwładnia mnie strach- tak dziwnie dookoła. Uciekam w naukę tak troszkę, i książki sama przed sobą. Bo tak się boję, i tak bardzo bym chciała...
Swoją drogą, wybiera się ktoś na tegoroczne Forum Młodych? ;)
Wiosna blisko, to mnie też podtrzymuje na życiu (błąd językowy). No ale wiosna, wiosna, nareszcie! Coraz jaśniej jest, gdy rano (5.45) biegnę na pociąg (6.11)!!! Ratunek... może niedługo w chwili wolnego u babci pójdę nad rzekę, wlezę na starego orzecha i pomajtam nogami na trzepaku. Tam się czuję wolna- wiatr wieje, patrzę na zachód słońca... Byle do lata...
Wiosna się zbliża,
a mnie znów przytłacza
ta dojmująca cisza...
i ból mojego serca...
Co tam jeszcze? Walentynki przeżyłam. Nienawidzę tego pseudoświęta >.<
Dooobra, czas iść.
Słodkich koszmarów.
Bardzo logiczne, pytanie na miarę filozofów zadane przypadkiem... Jestem mistrzynią nieogaru!
Dawnoooo mnie tu nie było, swoją drogą.
Tak więc małe-krótkie podsumowanie przeszłego półtorej miesiąc:
-rekolekcje były... na pewno wyjątkowe... mniej owocne niż letnie, ale... przepłakałam połowę Agapy, odblokowałam się trochę, znalazłam kilkoro niesamowitych ludzi z niesamowitymi talentami... chcę ich zawsze pamiętać;
-szkoła- dalej mnie drażnią te typki- mamy inne podejście do nauki i świata ogółem... ale to naturalne, zaczynam się przyzwyczajać, tolerować, i lubić;
-dom- spokojnie;
-wiara- może jeden mały kryzys;
-ludzie- Julia- jesteśmy koleżankami, niby chciałyśmy coś odratować, ostatnio jej się zwierzyłam, ale to nie będzie ta przyjaźń; Paweł- ugh, papa- no ludzie, końcu przestałam o tym myśleć! Yay *.* Było, minęło, nieważne, już go nie ma w mojej głowie.
Ogółem jest nieźle. Co prawda dręczy mnie coś, i to dość mocno... ale jakoś dam radę i to ogarnę.
A nawiązując do pierwszego zdania- kim jestem?
Jestem dzieckiem Boga.
Jestem córką moich rodziców.
Jestem siostrą.
Jestem przyjaciółką.
Jestem Absolutną Mistrzynią Nieogaru.
Jestem zwykłą dziewczyną.
Jestem dziewczyną-myszką, szarą.
Jestem dziewczyną w dżinsach i podkoszulkach.
Jestem dziewczyną w okularach.
Jestem dziewczyną z krótkimi, spiętymi włosami.
Jestem marzycielką-romantyczką, chociaż mało kto o tym wie i mnie o to posądza.
Jestem zagubiona.
Jestem Szukającą.
Jestem molem książkowym.
Jestem... ważna dla kogoś? (kogoś innego niż rodzice, przyjaciele)
Jestem... tęskniąca za kimś (za czymś, za czymś!)
Jestem... szczęśliwa? Czy smutna?
Jestem płaksa i strachajka.
A jaka bywam? Przestraszona, zniechęcona, Szukająca, zamyślona, rozmarzona, płacząca...
Czego się boję? I dlaczego tak wiele jest tych rzeczy?
Kiedy poznam samą siebie? I kiedy przestanę się bać?
Taka ze mnie dziewczyneczka-filozof, chociaż w głowie mało logiki, a za dużo zamętu. Tęskniłam, teraz w sumie już nie. Bardzo żałuję tylko tego mojego przywiązania i nazywania ich moją dodatkową rodziną. Bo kto teraz jest przy mnie? Konrad. Tylko, i jestem mu za to niesłychanie wdzięczna. No i niby Wiolka, niby Katarinka, ale... ugh. Nieważne, nevermind. Whatever.
Zmieniłam się jakoś. Świat jest troszkę lepszy, chociaż czasami znów obezwładnia mnie strach- tak dziwnie dookoła. Uciekam w naukę tak troszkę, i książki sama przed sobą. Bo tak się boję, i tak bardzo bym chciała...
Swoją drogą, wybiera się ktoś na tegoroczne Forum Młodych? ;)
Wiosna blisko, to mnie też podtrzymuje na życiu (błąd językowy). No ale wiosna, wiosna, nareszcie! Coraz jaśniej jest, gdy rano (5.45) biegnę na pociąg (6.11)!!! Ratunek... może niedługo w chwili wolnego u babci pójdę nad rzekę, wlezę na starego orzecha i pomajtam nogami na trzepaku. Tam się czuję wolna- wiatr wieje, patrzę na zachód słońca... Byle do lata...
Wiosna się zbliża,
a mnie znów przytłacza
ta dojmująca cisza...
i ból mojego serca...
Co tam jeszcze? Walentynki przeżyłam. Nienawidzę tego pseudoświęta >.<
Dooobra, czas iść.
Słodkich koszmarów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)