piątek, 23 listopada 2012

I znów.

Podtrzymuję:
I don't wanna live on this world anymore.

Fizycznie odżyłam, psychika mi siada.

Nie ma Julii i zostałam sama z myślami. A nie są to myśli dobre.
Smutno.

Mam dość.

                        


W czarnobiały obraz wpatruje się, 
wkoło cisza wielka trwa. 
Czuje że ktoś ze mną jest, 
W ciemności wyłania się jego twarz. 
W oddali czyiś głos woła mnie, 
Chce by to był tylko sen... 



Nagle znów w ciemnościach gubisz się, 
Przyszła ona zabrała Cię. 
Smutna melancholia otacza mnie, 
Wszystko wkoło traci sens. 
Idę sama wśród krętych dróg, 
Coraz częściej gubię się... 



Gubię się wsród tłumu, 
Lecz nie ulegam wpływom zła, 
Wyruszam na podbój jutra, 
W złotą zbroję ubranaaaa... 

środa, 21 listopada 2012

wtorek, 20 listopada 2012

To tylko ja, nie ma się czym przejmować.

Wszechobecna chandra, dół, depresja i przygnębienie. Jestem chora i odechciewa mi się, a wszystko traci sens. Pogubiłam się znów. Chciałabym tylko spać, i spać, i spać, czekając na poprawę swojego losu.

Hahaha... ha... Ha.

W ogóle...

Nieważne.

Zaczynam podejrzewać u siebie depresję. Be, be.

Nie wiem, co mam zrobić, w którą stronę pójść... W ogóle nic nie wiem. Chciałabym wrócić do tego co było. Tęsknię. Ale nie wrócę.
W chwili obecnej zakończyła się również moja przyjaźń. Smutne.

Serce raz złamane sercem być przestaje. Już w nim nie ma uczuć stanowiących serce.

A moje serce zostało rozbite, i to na milion małych kawałków.

"Młodzieniec przyszedł do Starca po radę.
Starcze, rozbiłem coś.
Jak bardzo to rozbiłeś?
Na milion małych kawałków.
Obawiam się, ze nie mogę Ci pomóc.
Dlaczego?
Nic nie da się zrobić.
Dlaczego?
Nie można tego naprawić.
Dlacz
iego?
Jest za bardzo rozbite. Na milion małych kawałków."



sobota, 17 listopada 2012

Smutno


kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym

czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny

często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłość i uśmiech

potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie

patrząc w płomień kochanie
myślę - co się też stanie
z moim sercem miłości głodnym

a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny

Halina Poświatowska


Chandra, w sumie nawet nie taka chandra-chandra, tylko ogółem... nieważne. Klasa mnie wykańcza nerwowo. Jestem chora. 

czwartek, 1 listopada 2012

Smutki i smuteczki

Dzisiaj Wszystkich Świętych. Zawsze lubiłam to święto, to okazja do wspominek; rodzice i dziadkowie opowiadający anegdotki o bliskich-zmarłych... to ma jakiś taki charakter... A jednak dzisiaj mnie taka jakaś... nostalgia, bo mama zaczęła się zastanawiać co by było, gdyby pewne rzeczy nie miały miejsca... No cóż. Byłoby inaczej.


Staram się leczyć duszę Myslovitz, ale coś mi to nie wychodzi... >.<


W kawiarniach tłok i gwar zza szyb,
znajome drzwi, nie stoisz w nich.
Przemykam gdzieś, wśród wejść i wyjść,
neonów szept pulsuje nim.

 I choć tyle tyle tu miejsc i taki w nich zgiełk,
w tym mieście tak bez Ciebie pusto jest.

Wysiadam gdzieś, nieważne gdzie,
na żadnej z map, nie znajdę wiem...
...naszych miejsc i wspólnych chwil,
neonów krzyk pulsuje nim.



Ich stare piosenki mają w sobie jakąś niezwykłą moc, są takie prawdziwe...

Bez Rojka to już nie to samo.

Złapała mnie jesienna chandra, tęsknię, a nie powinnam, w ogóle, co to za myśl, czemu pojawia się w mojej głowie, o kim ja myślę, przecież on nie istnieje, zmyśliłam go, nie ma kogoś takiego, to nie jest ktoś, nie ma, nie ma, nie ma....

Jest tylko kimś, kogo kiedyś znałam.
Kogo nie rozpoznaję, mijając na ulicy.

A reszta jest milczeniem.