niedziela, 28 października 2012

Taka ot tęsknota

Dołek pokonany, za pomocą wczorajszej rozmowy z Jolą <3, z Filipem i dzisiejszej z Julią <3

Taka ot tęsknota, bo włączyłam sobie opening z Naruto, konkretnie 9. I taka tęsknota, bo to mimo wszystko było dobre anime, którego nie skończyłam i już nie skończę, czasami tylko zaglądam na jedną stronkę, żeby przeczytać, o czym są najnowsze odcinki... Szkoda. Tęsknię też za takim... poczuciem... nie umiem tego dobrze wyjaśnić. Naruto to pierwsza seria, od tego zaczęłam. Jakiś sentyment pozostał, poza tym, troszkę wstyd mi przyznać, ale polubiłam Sakurę (może dlatego, że to płaksa jak ja...), szkoda mi jej było, chociaż faktycznie przesadzała *krzywi się na wspomnienie odwiecznego SasUKE-kun*... Dalej kocham fanfiction. Anime nie oglądam. Czasem tęsknię.

Byłam dzisiaj u tej części rodziny, z którą zazwyczaj nie utrzymujemy kontaktu. To... skomplikowane. W każdym razie zyskałam dwie kuzynki. Jedną mniej więcej w moim wieku. Druga siedmiolatka. Było... dość dobrze.

Dobranoc, czas spać. Jutro pobudka o 5.

sobota, 27 października 2012

Lęki

Czasami się boję... tak po ludzku boję.

Dzisiaj byłam na pielgrzymce.
Spotkałam wiele znajomych-kochanych: Konrada, Alę, Milenę... A Julka jakaś inna po tym błogosławieństwie.
A za rok ja tam będę... nie mogę się doczekać.

Czuję się chora.

'Spróbuj zapomnieć, ile to jest 2+2, a ja zapomnę o nim i o tym, co mi zrobił'

sobota, 20 października 2012

Lithium



Przeżyłam wyjazd integracyjny, wróciłam i siedzę. Entuzjazmem nie tryskam, może dlatego, że spaaaaać *łaaaah- zieewaa*...

Tak, jak się tego spodziewałam, ta 'wycieczka' tylko jeszcze bardziej podzieliła klasę.

Wyleczyłam się.
Miałam dość.
Ot tak przeszło.

I...
... Darling, I forgive you after all
Anything is better than to be alone
And in the end I guess I had to fall
Always find my place among the ashes...

poniedziałek, 15 października 2012

Samotna

Zauważyłam dzisiaj coś.
Czuję się samotna. To prawda.
Jednak nie umiem rozmawiać z ludźmi, tak po prostu.
Wybaczcie, kochani, ale nie umiem zaufać. Dziwne.
A nie ma tych dwóch osób, z którymi mogłabym porozmawiać naprawdę-naprawdę szczerze, i wylać przed nimi swoje żale.
Jola pomaga, dziękuję...

Bo w chwili obecnej nie wierzę, że byłam tak zaślepiona. Że tak bardzo ufałam Jemu, a nie powinnam, do jasnej cholery!
Nie przypuszczałabym...
Nie warto sobie nim zaprzątać głowy.
To jednak boli, więc troszkę Cię mimo wszystko rozumiem, Jolu.
Serce się wyrywa do niego, jednak rozum studzi zapał.

Chciał mnie skłócić z W.
Obraża moją religię.
Mówiąc dziecinnie 'obgadywał' mnie za plecami.

Gdzie ja miałam oczy?
Gdzie mam je teraz?



Czemu nadal tęsknię?

Muszę rozpocząć kurację odwykową. Z użyciem gumki recepturki.
Może wypiszę wady i zalety?

Ale mimo wszystko on mnie znał, jak nikt inny, potrafił rozbawić w sekundę, udobruchać, wygłupiać się ze mną.
Myślałam, że mnie oswoił...
Więc czemu?????


Muszę się z tego uleczyć.




Kobieta-Ikar leci dłużej, bo jest lżejsza.
Powietrze ją unosi i wiatr ją chwyta pod ramię.
Wzlatuje bez nadziei, uśmiechnięta jak gejsza -
po czym spada tak ciężko
jak kamień.

sobota, 13 października 2012

Źle

Ach, długo jeszcze poleżę
w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
zanim nareszcie uwierzę
że mnie nie kochano, po prostu...

I tak przez całe te cholerne życie. Nikomu oprócz rodziny na mnie nie zależy, czuję się tak cholernie zdradzona... Może nie powinnam, ale tak to odbieram.
I wnerwia mnie to, że odpisuje po kilkudziesięciu minutach albo wcale.
Nie traktuje mnie w porządku, zawsze jestem na końcu, bo najpierw musi pogadać z tym, z tą i z owantym.
Zresztą... nieważne.

Spotkałam go przypadkiem.
Nieważne. Bez sensu.

Samo czekanie jest nadzieją. Czekam, więc mam nadzieję. Gorzki smak nadziei.


piątek, 12 października 2012

A jeśli w imię Boga zechcesz iść
Zostaw po drodze niepotrzebny krzyż
Miłości, nadziei naładuj w kieszenie i chleb
Potem idź, gdzie chcesz
Aż najmniejsza z dróg
Dotknie twoich stóp
Wtedy stań na najwyższej z gór
I połknij wiatr, byś wykrzyczeć mógł

Ja tańczę, a niebo, niebo gra
Ja śpiewam, prze-niebieski czas

A kiedy rozdasz najcieplejszy szept
Gdy przewędrujesz każdy mały sens
Pomyślisz, że tak, że wypełnił się czas
To ostatnia z dróg
Szuka twoich stóp
Teraz stań na najwyższej z gór
I połknij wiatr, byś wykrzyczeć mógł

Ja tańczę, a niebo, niebo gra
Ja śpiewam, prze-niebieski czas
Ja tańczę, a niebo, niebo gra
Ja śpiewam...




Ta piosenka jest przepiękna. Podsunęła mi ją Julia.
Dziękuję.

Dowiedziałam się dzisiaj rzeczy, które zmieniły mój punkt widzenia.
Próbowali mnie skłócić z W.
Jej nadawali na mnie, mnie na nią.
Gdy się dowiedziałam, miałam szczerą ochotę coś rozpieprzyć.
Potem smutno.
Teraz tylko się boję, że i tak ulegnę.
Teraz dopiero widzę pewne sprawy... on w ogóle nie miał do mnie szacunku. Mówić mi takie rzeczy... wolę nie myśleć, co sobie wyobrażał.

A ognisko 21 października.

Byle nie ulec.

środa, 10 października 2012

Znalazłam sny z dziecięcych lat przewiązane białą wstążką;
nie taki w nich wyśniłam świat
nie tak miałam żyć.
Zasłaniam ręką twarz, bo jest mi wstyd.
Sprzedałam swoje 'ja', by tylko kochaną być.
Jest mnie coraz mniej i mniej co dnia...
Zasłaniam ręką twarz, smutno mi...


Mądra, bardzo mądra piosenka Varius Manx.
I dni tak szybko biegną.

Serce boli, czasami przypomina o tym wszystkim jakimś ukłuciem żalu, ale się trzymam.
Zobaczę go 21 października.

A na razie muszę powtórzyć coś jeszcze.
I spać.

Wiecie, że śpię z misiem?
Taka jestem niby dorosła. A moje sny, moje myśli potrafią mnie śmiertelnie przerazić, a marzenia doprowadzić do łez.
Z drugiej strony- '...bo marzenie, które się spełniło nie jest już marzeniem...'

I jeszcze jeden taki obrazek-------------------------------------^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Bardzo prawdziwe słowa

Idę.

(obrazek pochodzi ze strony http://www.motywujsie.pl)















poniedziałek, 8 października 2012

Głupie marzenia

Czy jest ktoś, kto potrafiłby wyleczyć mnie z marzeń? Bo tkwię w nich w sposób beznadziejny. Obawiam się, że to one mogą mnie zabić.

Czuję się strasznie niepotrzebna.

Kiedyś pisałam wiersze. Nie były to dzieła, ale pozwalały mi się pozbyć bólu psychicznego.
Niektóre spaliłam, by w sposób ostateczny uwolnić się od wspomnień.
Niektóre gdzieś jeszcze są. Boję się czasami, że ktoś je odkryje, a mówiły one o pięknie śmierci (byłam młoda, głupia i zakochana)...
A i teraz z rzadka piszę. Cośtam mam w cienkim zeszyciku...

Czuję się tak strasznie, strasznie niepotrzebna. Teraz rozumiem, dlaczego można się czuć samotnie w gronie przyjaciół. Niby idę razem z nimi, niby pytają, co u mnie, ale jakoś tak... Mam wrażenie, że to przez grzeczność, że nic ich nie obchodzę.
(Użalam się nad sobą, wiem. Ale od czasu do czasu trzeba.)

_________
Małgorzata
Ma bardzo zmienny charakter. Składa się z marzeń, nieprzemyślanego entuzjazmu, nagłych onieśmieleń. Odkłada na pojutrze to, co miała zrobić wczoraj. Drży na dźwięk telefonu, gdyż obiecała zrobić dziesięć rzeczy, o których teraz nie chce słyszeć. To nerwowa choleryczka o dużej pobudliwości. Byle co ją płoszy, wszystko porusza.

W tych wahaniach dużą rolę odgrywa stan psychiczny, łatwo się zniechęca, jest bardzo wrażliwa na niepowodzenia. Ogromną wagę przywiązuje do nastroju w danej chwili, uczucia, towarzystwa, a nawet horoskopu. Ma wiele uroku,to „wieczne dziecko”, które mężczyzna pragnie ochraniać. Gdy życie staje się zbyt trudne dla jej nadmiernej wrażliwości, zamyka się w swym wewnętrznym światku.

Od dzieciństwa powinna uczyć się stawiania życiu czoła, odważnego wypowiadania się i nie uciekania przed niebezpieczeństwem. Nie należy mnożyć zakazów, gdyż mogłyby one całkowicie przytłoczyć jej kruchy charakter, wymagający miłości i zrozumienia. Jej reakcje raz bywają nieprzewidywalne, błyskawiczne, kiedy indziej zaś biernie przyjmuje wydarzenia. Szybko reaguje na wszystko, co się wokół niej dzieje, lecz poranny entuzjazm przeradza się jednak często w wieczorne zniechęcenie. Musi koniecznie nauczyć się zasady: „Co zaczęłaś musisz skończyć”. Interesuje ją wszystko, co dotyczy życia. Jest inteligentna, ale tak szybko mówi i działa, że zdarza jej się popełniać kolosalne gafy. Ma słabą pamięć, przez co zapomina o wielu rzeczach, poczynając od „parasola, a kończąc na mężu!”. Intuicji ma prawie za dużo. Chroni się w tajemny świat „znaków i przepowiedni”. Nie powinna przywiązywać zbyt dużej wagi do horoskopów.

Potrzebuje miłości i nie znosi samotności. Bardzo ulega wpływom i nieraz dostosowuje swój tryb życia do tych, których kocha. Jest bardzo czuła, gdy ma poczucie bezpieczeństwa, ale chowa się, gdy tylko pojawi się „nieznane”. Słowo zmysłowość ją przeraża! Nie zna i nie chce znać swych pragnień. Często wyrzuca sobie słabość i nieśmiałość, które prowadzą ją do życia z partnerem bardzo dalekim od ideału. Ale czy ona sama wie, jaki jest jej ideał? W jej pełnych czułości oczach można wyczytać jednocześnie obietnicę wielkiej miłości i pragnienie zachowania spokojnego trybu życia. W życiu rodzinnym i intymnym jest bardzo czuła i opiekuńcza.

Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i stałego towarzystwa. Jest delikatnego zdrowia i powinna o nie dbać już od dziecka. Jest bardzo przywiązana do rodziny i przyjaciół. Zazwyczaj jest dobrą, czułą i oddaną matką, która jednak nie ma dosyć charakteru, by walczyć z urwisami. To urocza istota, pełna magnetyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać jej psychikę, gdyż wszystko tak szybko się zmienia!


Hmhmhm...

Cóż.
Idę się uczyć.
Przynajmniej z życia naukowego i stricte rodzinnego jestem zadowolona.

A tak poza tym...
Tęsknię.
Nie tylko za nim.

piątek, 5 października 2012

Kraków, kurs i książki... (ot tak, żeby było jeszcze coś na literę k)

Kocham Kraków... To jest niesamowite miasto... Atmosfera magiczna. Te wszystkie zakamarki, które chciałoby się odkryć, zaułki, zabytki... Dzisiaj postanowiłam wracać ze szkoły nieco inną trasą- (nie wiem, co prawda, czy wam to coś powie, ale opiszę) zamiast wyjść na Św. Wawrzyńca, a potem na Dajwor (lub Dajwór, nie jestem pewna) skręciłam w ulicę Szeroką. Słońce świeciło, było dość ciepło, po prostu ślicznie. W pewnym momencie doszłam do miejsca, gdzie ta ulica była naprawdę szeroka... I chyba była to kiedyś okolica zamieszkiwana w dużej mierze przez Żydów (jak w sumie cały Kazimierz). Teraz jest tam wiele małych restauracji czy knajpek żydowskich... Ciekawe, ciekawe, muszę to jeszcze kiedyś sprawdzić. I poczytać o tym, bo w sumie wiem niewiele, a temat wydaje mi się co najmniej intrygujący.

Tak poza tym... pierwsza odprawa, mam prowadzić jedną Grupę w listopadzie, i dwa Apostołki, jednego w październiku, 26, a kolejnego jakoś w grudniu. Strasznie się cieszę, ze względu na tego adwentowego i listopadowego... A na odprawie było wesoło i poważnie, tak świetnie.

Jutro kurs. Super.

Moja klasa jest DZIWACZNA. Nie ogarniam ich.
I nie jestem asertywna, przez co cały czas zrzynają ode mnie zadania. Pomocy?

A jeszcze o książce, to ciekawa jest bardzo powieść antyutopijna Huxley'a pt. 'Nowy, wspaniały świat'

Kończę, bo muszę coś jeszcze zrobić. Dobranoc.

środa, 3 października 2012

Głowa boli

Przepraszam za łzawą notkę ostatnią... Chandra.

Dziękuję, Tarrantulo.

No... a dzisiaj całkiem dobrze, nie licząc tego, że klasa znów doprowadza mnie do szewssssssskiej passssssji... Klasowe wagary... O, really? Pfsz. Na 34 obecne w szkole osoby poszło 28. Ja nie, i się z tego cieszę, tyle, że jestem znów raczej ta zUa. Pfch. Aż żałuję, że za morderstwo w naszym pięknym kraju jednak grozi kara... Żartuję, oczywiście, ale mnie wkurzyli, nie wiem, jakim cudem dostali się do tej szkoły, i jak im będzie dalej szło z takim nastawieniem.

(Zauważyłam, że gdy jestem zdenerwowana, stosuję liczne powtórzenia i zdania rozbudowane. Nadmiernie)

Miałam chwilę słabości i odblokowałam tego dupka na fb. No... w związku z tym niby może mnie zaprosić do znajomych, ale wątpię, że to zrobi.
Zaczynam mieć obsesję. Dzisiaj ktoś do mnie zadzwonił z nr podobnego do jego numeru telefonu. Nie wiem, czy to on, będę wiedzieć jutro... Ale i tak wewnętrznie się ucieszyłam... GŁUPIA!

Jechałam dziś pociągiem z A. z e1 i włoskiego, przyszła Julka, i to był oczywiście świetny moment dnia. Polubiły się z A., poza tym była masa śmiechu.

A teraz odpoczywam. Olałam angla, włoski, matmę zrobiłam, polaka chyba nie mam. Taki chwilowy chill out. Bo zaraz spać.

W sobotę drugie spotkanie kursu (wysłać meila do s. A., wysłać meila do s. A. [nie zapomnij!!!!!]) Cieszę się, bo będzie T- mój pierwszy animator. A 27 października błogosławieństwo animatorów i spotkanie z moją ekipką <3 Uwielbiam ich!

Idę, paaaaaaaaaa... łaaaah *ziewa*