niedziela, 30 września 2012

Jestem...

Dzisiaj coś nade mną wisi. Już mi lepiej, ale nie jest wspaniale. Wracam do najbardziej stałego ze swoich nastrojów.
Dziękuję za tę rozmowę. Już lepiej.

**********************************************************************************


Nie umiem opisać tego, co czuję. Tęsknota? Ból? Rozpacz? Wydaje mi się, że pod względem uczuć staję się pusta...

Szukam zagubionych chwil...

To było tak dawno i tak blisko.
Nie rozmawiam z nich od dwóch miesięcy, przeszło dwóch miesięcy.

'Samo czekanie jest nadzieją. Czekam, więc mam nadzieję. Gorzki smak nadziei'


Boli mnie to. To, że doprowadził do mojego odejście. Że dotknął mnie tak bardzo, że rzuciłam to wszystko w cholerę, strzaskałam nasze relacje w drobny mak. Zniknęłam.
Boli mnie to, że dwa lata naszej przyjaźni prysnęły.

Chciałabym ubrać swój smutek w słowa,
rozpacz w krzyk,
a krzyk w ciszę.
Marzę, by ukryć się w cieniu
Uciec od pragnień, marzeń, snów.
Od lęków,
Moje serce złamano już dawno temu...
Dalej broczy krwią.
Nieudolnie próby zszycia go
tylko bardziej poraniły...
Czy można umrzeć z bólu duszy?




Jednocześnie wiem, że nie wyciągnę pierwsza ręki. Nie odezwę się. Nie będę go znać.
Ale jeżeli mnie przeprosi... Ulegnę.
Będę głupia, wiem.

Nie zależało mu na mnie. To również boli.
Gdyby zależało, nie zrobiłby tego, co zrobił; nie powiedział tego, co powiedział.

A jednocześnie mam świadomość własnych błędów. Wiem, że byłam dokuczliwa, nieznośna. Irytująca.
Ale myślałam, że mnie zna. Że zrozumie.
Myliłam się.

Pozostaje czekać, do ustalonej daty.
Zobaczymy wtedy.

Ale nie sądzę, że coś z tego będzie.


Dużo dzisiaj jest tych 'ale'...


'Chmiel na bezsenność, sen- na bezmiłość. Z chmielu, gdy sobie poduszkę umościsz, zaśnij, na cóż życie bez miłości?"


Dzisiaj nawet w prywatnych notatkach nie piszę, że nie ma po co żyć.
A jednak... Dzisiaj czuję się beznadziejnie.

Chciałabym go znienawidzić, może byłoby łatwiej.
Mam świadomość, że on może chcieć przyjść tylko po to, żeby zakpić. Żeby zobaczyć moje łzy.
A mimo to tęsknię.

A jeżeli zacznie kpić... nie mam na co liczyć.
Nic z tego nie będzie. To wbrew moim przekonaniom.







CZEMU NIE MA WAS, KIEDY WAS POTRZEBUJĘ?
CZEMU JA MUSZĘ ZAJMOWAĆ SIĘ WAMI, A WY MNĄ NIE?

CZEMU NAWET NIE WIESZ, J, ŻE TU PISZĘ? MIMO, ŻE MÓWIŁAM?

Czemu mi nie pomożesz...?










Chciałabym go znienawidzić.
Nie potrafię...

środa, 26 września 2012

Dawno mnie nie było...

...ale w liceum nagle okazuje się, że 24 godziny na dobę to za mało. Powinno ich być 30!

Podoba mi się. Klasa na początku zrobiła na mnie słabe wrażenie, ale możliwe, że to przez to, że się zasugerowałam czyjąś opinią, natomiast teraz już się w sumie oswoiłam i łapię kontakty. Nie wszystkich lubię, ale toleruję :) Szkoła jest świetna, wszystkich z rocznika 97 mieszkających niedaleko Krk serdecznie zapraszam ;)

Troszkę byłam na początku rozbita przez wczesne (nieraz barrrdzo) wstawanie, ale już się w to wdrażam, zaczynam przyzwyczajać do tego jak i do systematycznej nauki, i wychodzi mi to coraz lepiej.

W wojnie Gośka-P. zmiany na froncie P. Ooooczywiście snujemy intrygi wraz z W, ale nie poważne... Po prostu... zależy mi na tym (faceci to świnie >.<) Ale wcale nie tęsknię... Ffffcale. No fcale.

Taka autoironia...

Doobra, ogarnę się w sobotę i napiszę.

niedziela, 2 września 2012

Siadam do komputera na moment, zaraz muszę iść spać, żeby jutro w miarę żywa dotrzeć do Krk.

Moje życie się zmieni.

Boję się jak cholera.

Czeka mnie dużo roboty.

Strasznie się boję, że nikt mnie nie polubi (jakież to dziecinne!); że nie dam rady; że nacisk będzie zbyt silny; że...

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Ale poznam klasę.

Zapiszę się na kurs.

Może będzie jednak dobrze...?

Trzymajcie kciuki!




Może odezwę się jutro, nie wiem, jak będę stała z czasem...

Trzymajcie kciuki i módlcie się za mnie!