Znów jestem chora. Dlaczego ostatnio ja zawsze jestem chora? Nie pojechałam na NżzB ;(
Zostałam sama. Z Julią się nie znamy. Wiolka ma teraz swoje dziwne życie, widzimy się może raz w tygodniu, w porywach do dwóch. Czasami raz na dwa tygodnie. Z Agatą gadam w pociągu. Z Katariną przez fb. Ale ogólnie to ich nie ma, i te rozmowy są bardzo, bardzo rzadkie. Mosty znajomości między nami kruszą się, aż w końcu przestaną istnieć.
Towarzyszą mi coraz to głupsze myśli. Albo takie odrętwienie, że nie myślę nic. Tylko chciałabym spać i spać.
"A w mojej głowie wojna, wieczna wojna"
Tęsknię za nim, ale już nie będę już wracać do tego tematu. Za wiele jest Pawła na tym blogu. Powinno być znacznie mniej.
Mam teraz tylko Tarantulkę, z którą odnowiłyśmy kontakty, z czego bardzo się cieszę, Justynę i Natalię z klasy.
Oceny są gorsze niż bym chciała.
Mam dość.
Myśli o świętach trzymają mnie przy życiu, jeszcze tylko dwa tygodnie. I będzie choinka, i Wigilia... i kolędy...
Śliczne gwiazdki Ichtyo zrobiła, spróbuję, chociaż, znając życie, to mi nie wyjdą, albo braknie mi czasu... Nigdy bym na coś takiego nie wpadła.
Ugh, to otępienie widać nawet po moim obecnym sposobie pisania...
Idę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz