poniedziałek, 31 grudnia 2012

Summertime sadness. Wolność upadku.

Na pewno słyszeliście piosenkę Summertime Sadness Lany Del Rey. A czy widzieliście teledysk? Konkretnie ten moment, kiedy ona  z rozłożonymi ramionami chwieje się (?)  czy też łagodnie pochyla... i spada. Leci. I druga kobieta, w czerwonej pięknej sukni, gdy stoi na moście... To jest taka piękna piosenka...
Ta historia też miała miejsce w lecie, i ciągnie się za mną, i wciąż i wciąż.
A piosenka Papierowe skrzydła Myslovitz? Ona cała opowiada o takim upadku.

Ptak swym życiem zachwycał go 
Codziennie marzył 
Poczuł wiatr na twarzy strach 
Przez chwilę wolnym był 
Zostawił list odpłynął w dół 
Przez chwilę wolnym był 
Poczuł wiatr na twarzy strach 
Przez chwilę wolnym był 
Zostawił list odpłynął w dół



Chciałabym poczuć taką wolność, ale cena za nią to życie. Samobójstwo to wbrew pozorom przejaw wielkiej odwagi... wielkiej rozpaczy i wielkiego tchórzostwa. Nie stać mnie na to. Poza tym zbyt wiele mnie tu trzyma... a przynajmniej taką mam nadzieję. Niespieszno mi do piekła. Ale... może chociaż by sobie o mnie przypomniał.

Takie rozważania końcoworoczne.
Co było pozytywne?
Skończyłam wzorowo gimnazjum.
Dostałam się do liceum marzeń niegdysiejszych.
Pojechałam na pierwsze rekolekcje... i się w tym zakochałam.

Tyle...?

Chyba się jeszcze zmieniłam, na lepsze. Dzięki Tomkowi, dzięki Konradowi, i Joli, i Dominice, i Natalii, Agnieszce i Filipowi.
Szkoda, że tego już nie ma, co było, a mam w sobie za wiele honoru i oślego uporu, żeby o sobie przypominać.

Gdzie oni wszyscy są?

A co było negatywne?
Paweł... strata.
Kłótnia z Julią.
W sumie tylko to mnie gryzie, a świadomość, że Pawła już po prostu nie będzie, bo znów odzywa się mój upór, moje alter ego i daje mi w twarz za naiwność; świadomość, że prawdziwa przyjaźń... chociaż to w sumie nie jest świadomość tylko smutne podsumowanie- prawdziwa-prawdziwa przyjaźń nie istnieje.

Nie mogę już do tego wrócić, mimo, że z tego wszystkiego wynika, że go...

Wesołego roku 2013. Niech będzie lepszy niż 2012. Życzę tego Wam i sobie.

Nie mogę więcej pisać i o tym myśleć, bo zaraz przestraszę się własnych myśli i własnych wniosków. To będzie zbyt jasne, zbyt logiczne żeby przed tym uciec. Więc kończę. Może będzie lepiej. Byle do rekolekcji, byle do Bukowiny.

Za bardzo się odsłoniłam, zbyt wiele napisałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz