Tomek stara mi się pomóc. Doceniam to, ale jego słowa docierają do mnie spowolnione, jakby straciły siłę. Może jest już za późno by mnie naprawić...?
Nie jest mi teraz łatwo. Może sama wynajduję sobie problemy, jak mi ktoś kiedyś napisał. Może. Już nic nie wiem. Ale wypłakałam się... i jednak czuję się lżej niż przedtem. Mam jakiś, może nie promyk, ale cień nadziei, że jednak będzie okej. Ale jak mam wynagrodzić to wszystko, co zrobiłam źle? Jak znieść ciągłe wybaczenie mimo świadomości błędu..? To mnie strasznie męczy.
Dużo słowa 'może'. Po prostu już niczego nie jestem pewna.
Zmieniając temat, moje liceum przekonuje mnie wciąż, że jestem debilką. I chyba faktycznie jestem. Boję się, że nie zdam matury. A to już za 11 miesięcy. Strach się bać, co będzie.
Strach, strach, ciągle ten strach.
Tymczasem napisane w nieuwadze:
Tak bardzo smutno mi
gdy zamykasz za sobą drzwi
gdy w oczach twych widzę tylko cień
dawnych dni
wtedy tak bardzo smutno mi
że tracę dech
i kokon myśli złych
spowija mnie
ciasno
jak ćmę
tak bardzo smutno mi
gdy odchodzisz, marszcząc brwi
gdy zatrzaskujesz swe serce
by chronić się
a ja przecież nie chciałam źle
nie chciałam twych krzywd
i swoich także nie
i gubię się
w gąszczu myśli
labiryncie słów
tak bardzo smutno mi
gdy chcę cofnąć swój czas
by było w nim miejsce dla ‘nas’
gdy wzrok twój tak niechętny
że rani mnie jak nóż
aż chciałabym
krzyczeć
płakać
umierać…
żyć.
Tymczasem posłyszane:
C'est un SOS, je suis touchée je suis à terre
Entends-tu ma détresse, y'a t-il quelqu'un ?
Je sens que je me perds
To jest SOS, jestem wzruszona, istnieję
Usłysz mój niepokój, czy ktoś tam jest?
Czuję, że tracę siebie
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To jest SOS, jestem wzruszona, istnieję
Usłysz mój niepokój, czy ktoś tam jest?
Czuję, że tracę siebie
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz