piątek, 21 listopada 2014

Myśli

Długo mnie tu nie było. Jest lepiej i gorzej. Zależy od dnia, zależy od ilości snu, i wypitej kawy. Banalnie.

Ostatnio cały czas myślę o samobójstwie. Nie zrozumcie mnie źle. Myślę o motywach samobójców, o kresie sił, o tym, że nad moją rodziną zdaje się wisieć klątwa i mnie to absolutnie przeraża. O tym, że nie rozumiem, czemu nasza wiara zabrania samobójstwa, choć wiem, dlaczego tak jest. Nie wiem, czy rozumiecie.

W ogóle mam za dużo myśli. Wciąż i wciąż. Staram się nie dołować na siłę- naprawdę. Ale nie wiem. Przeraża mnie to, że muszę teraz podjąć wszystkie decyzje. Mam ochotę skulić się w kłębek w łóżku i spać, spać, spać do świąt. Albo lata. Względnie przez najbliższe pięć lat. Mam też ochotę przykucnąć, zasłonić dłońmi uszy i krzyczeć. Zagubiłam się tak okropnie. Chyba nie nadaję się do tego świata. Za dużo... wszystkiego.

Już nawet nie tęsknię za Pawłem. No, może jeszcze czasem coś. Ale rzadko o tym myślę. Prędzej na zasadzie- skrzywdził mnie, ale już tyle minęło. Problem chyba tkwi w mnie samej. I nie umiem sobie z nim poradzić.

Czasu ubywa, matura coraz bliżej, a ja mam problemy z motywacją i skupieniem. Nie będę ukrywać, że się boję. Życie byłoby łatwiejsze, gdyby nie było w nim strachu.

Nagromadziło się we mnie dużo uczuć i myśli. Chyba tylko czekam na jakiś bodziec, który pchnie mnie do wybuchu. Może łzy by mi pomogły z tym całym syfem, z którym sobie nie radzę.

Nie mogę też napisać do Tomka. Tu już dostrzegam swój błąd. Prawdopodobnie umiałby mi pomóc.

Przeziębiłam się. Lecę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz