No i się doprosiłam. Leżę przeziębiona. Ogólnie byłabym zadowolona, ale choroba nie zmniejsza ilości nauki, którą sobie siłą rzeczy narzucam. Bo napisać te zaległe sprawdziany i tak muszę (w piątek na przykład, bo już chyba się do szkoły wybiorę). Na razie czuję się okropnie.
Cały czas mi smutno, zupełnie, jakbym miała w końcu z tego smutku umrzeć.
Dałam się wrobić w bycie porządkową na błogosławieństwie. Moje było już rok temu, dawno i niedawno.
Jestem zmęczona i czuję się pusta w środku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz