sobota, 4 października 2014

All of me

Dawno mnie tu nie było. Częściowo pochłonęła mnie nauka, częściowo okropne chandry i totalny brak skupienia. Ale ostatnio staram się nadążyć za tempem nauczycieli. I chyba za dużo się jednak uczę, skoro nawet rodzice każą mi wyluzować.

Piszemy z Anią ficka! Co prawda z dużym przymrużeniem oka. Po prostu dobrze się bawimy, tworząc najdziwniejsze scenariusze. To spowodowało, że ostatnie dni pełne były śmiechu. No i zmęczenia. Chciałabym już święta. A z drugiej strony- święta to tylko przybliżenie do matury. Kiedy ta wizja przestanie być taka przerażająca.

Chciałabym spać.

Tęsknię za czasem na pisanie, czytanie i oglądanie. Teraz mam szkołę, kurs, niedługo też konkurs, korki. Czuję się już bezsilna. Minął dopiero miesiąc.

W szkole różnie. Mam teraz na myśli znajomych- jest różnie, bo z jednej strony nawiązuję teraz też kontakty z innymi ludźmi, ale dalej nie wiem, jak zdefiniować relacje między mną i dziewczynami. Nie umiem nie brać na poważnie tego, co mówią o mnie i do mnie. Boże, jak łatwo mną manipulować.

Odkąd nie odpisałam Tomkowi na smsa nie mamy kontaktu. Nie jestem pewna, czy w ogóle tu o tym pisałam... zaprosił mnie do kina. Uznałam, że to za dużo.

A dzisiaj uciekam znów w kolejną komedię romantyczną, w smutną muzykę, by zapełnić tę pustkę w sobie. Chciałabym umieć być inna. Chciałabym umieć brać życie z uśmiechem.

Ile jeszcze będę ukrywała prawdziwe myśli? Swoje zdanie? Tłumiła emocje? Przecież w końcu wybuchnę.

Ostatnio zastanawiałam się, kto by o mnie pamiętał. Właściwie przyszła mi do głowy tylko rodzina. A niechciane myśli tak szybko czasem wirują w głowie...

***

Napisane w nieuwadze:

Nie chciałam widzieć cię we śnie
znów rozdrapywać ran
znów przełykać gorycz i żal
lecz przyszedłeś
a ja znów mam wspomnień cień
pod powiekami, gdy przychodzi sen,
gdy marzenia dopadają mnie
jak pająk w swej sieci ćmę.
bez łez, z tęsknotą i bólem,
*wydaje mi się, że*
bledszym niż godzinę temu
minutę, sekundę, czas płynie
dając ulgę sercu memu
lecz gdy znów ślad twych słów
(rzucanych hojnie na wiatr)
dociera do mnie znów
w złowrogim szepcie powiewu
ponurym tańcu gałęzi
wiem, że pozostaje mi
rozpaczać w ciemnym grobie smutku
zawisać obciążona przed dawne winy
rozpływać się w lepkiej mgle goryczy
wciąż pokazując uśmiech światu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz