Tymczasem leżę sama w domu (rodzice w pracy, młoda u dziadków) i nawet przestałam się aż tak smucić. Nie, że jest super- u mnie nigdy nie jest, "smutek mam we krwi", ale widzę jakiś postęp.
Piosenka, która osatnio siedzi w mojej głowie cały czas:
Głowa mnie strasznie boli, i mam taki okropny katar (do którego powinnam przywyknąć, bo alergia, ale zwykle nie jest taki). Więc sobie leżę (ten wpis sprowadza sie do stwierdzenia, że leżę- okeeeej).
Trochę sie martwię tym błogosławieństwem moich omców. Prawie na pewno wpadnę na Tomka, a od tego nieszczęsnego zaproszenia staram sie go unikać (on chyba mnie zresztą też). Prawie na pewno będzie coś robił, będzie porządkowym czy coś. Ugh.
Moje glany są do odebrania <3 Na razie tylko 10 dziurek, ale planuję zakup wyższych za jakiś czas.
Dobra, lecę, ten ból głowy mnie zabija.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz