czwartek, 9 sierpnia 2012

Czuję się beznadziejnie. Po raz kolejny zawiodłam się na facetach, zaczynam sądzić, że większość z nich to dupki. Cholera, gdzieśtam we mnie ukrywa się romantyczka, która w takich chwilach zwija się z bólu... Nie wiem sama, co o tym sądzić. Najpierw Pierwszy twierdzi, że jestem ładna, inteligentna, a jako, że jest najbardziej pospolicie zboczony, ogłasza mi, że mam: 'niezłe cycki i dupę' (niestety, muszę przyznać, że łechtało to mile moją kobiecą dumę), przekonuje mnie, że jestem ogółem lepsza od swojej najlepszej (?) przyjaciółki, z którą wielokrotnie się porównywałam; Drugi zresztą też oficjalnie uważał ją za pustaka, głupią blondynkę. Pierwszy z tych jakże wspaniałych panów najpierw wygaduje, że Drugi mi się podoba, potem Drugi dość brutalnie, że tak to ujmę, 'daje mi kosza' (chociaż nie do końca). Cholera! Potem Pierwszy, w zmowie z Trzecim mnie obraża i traktuje jak szmatę, a Drugi robi powrót w wielkim stylu, dopytując, co też nagadałam W., że ona nie chce mu odpisać. Co nagadałam? Nic nie nagadałam, tylko mniej więcej przybliżyłam wydarzenia! Ludzie, o co tu chodzi, zdecydujcie się, ona jest dzi*ką, czy kobietą waszych marzeń?! Jeśli ją obrażaliście, to czemu teraz , do jasnej cholery, napraszacie się o wyjścia i wyjazdy?!

Zaczynam mieć dość, ci debile namieszali mi w głowie swoim zachowaniem. Moje dawne marzenia o macierzyństwie (ta, wybiegałam daleko w przyszłość, jednak nie wiązałam tych nadziei z nikim konkretnym) jakoś teraz wygasły, pozostawiając rozgoryczenie i niepewność. Ciągle słyszę o rozpadających się związkach, czy nie lepiej jest być samotną? A jednocześnie wiem, że samotność mnie zabije, stanę się zgorzkniała i cyniczna.

Pozostaje także sprawa mojej najlepszej rzekomo przyjaciółki. Coś nie pasuje mi w tej sprawie. Doszły mnie słuchy, że Drugi przenosi się dla niej z technikum w Krakowie do technikum w Pipidówie koło naszej Pipidówy. A mnie napisał, że nie wyobraża sobie, żebym zrezygnowała dla niego z nauki w moim wymarzonym LO. No bo nie zamierzam, w Krk będą lepsi! Ale odrobinę zeszłam z tematu. Tak ociupinkę. Do tego mogę jeszcze wrócić.
Nie wspomniałam, że Drugi to były W. Żałowała później, że z nim zerwała, jednak to było ponad rok temu. Twierdziła, że nic do niego nie czuje. Dlaczego więc stało się to, co się stało? Następna... Dobiły mnie plotki, mówiące o ich rzekomym ponownym związku. Bynajmniej nie chodzi o samego chłopaka. Z zasady się nie zakochuję. Stało się to raz, trwało pół roku, było bolesne, i nie chcę wracać do tych wydarzeń. Poza tym, w domu nauczono mnie, że miłość to słowo o ogromnej wadze, deklaracja, której nie warto składać pochopnie. Jeśli kochasz, jesteś gotowy oddać życie za bliska osobę. Jednak znów odpłynęłam na troszkę inne wody.
Miałam do niej pretensje, ponieważ była czy jest hipokrytką. Niech mówi to, co myśli, niech postępuje zgodnie z tym, co mówi. Nienawidzę hipokryzji i nieszczerości. Chociaż zazdrościłam jej powodzenia u płci przeciwnej.

Nie chcę, żeby ktoś uznał mnie za osobę flirtującą z kilkoma chłopakami naraz. Trzeci był, że tak to ujmę, znajomym po fachu. Dzięki niemu zainteresowałam się anime i kulturą Japonii, jednak teraz zaczął mieć różne dziwne odpały i zdecydowanie chcę zerwać z nim kontakt. Pierwszy, tu sprawa jest ciekawa. Kiedyś byłam nim zauroczona (chociaż, dodam złośliwie, urodą nie grzeszy). Jednak wtedy byłam tylko 'przyjaciółką' (a nieoficjalnie wytrychem do W.). Na pewno znacie ten typ dziewczyny, dość modnie i markowo ubrana szczupła blondynka, jasnoniebieskie oczy.  Później, co do naszego kochanego P., role się odwróciły. Zaczął mnie adorować aż do przesady, łazić za mną (miałam dość). I tak igraliśmy, jak kot z myszką (jakże to teraz ironicznie brzmi! on dla mnie był Kotem, a ja dla niego Myszką). Drugi po prostu mi się spodobał, i ktoś się dowiedział. Tyle, a może aż?

Mącę, mącę, pewnie, jeśli ktokolwiek przeczyta te moje wypociny, będzie miał o mnie złe zdanie. Istotnie, uważam się za żmiję i jędzę. Ale ogólnie mam kompleks niższości, i jestem krytyczna w stosunku do siebie. Nieważne. Może teraz kilka konkretnych informacji o mnie:

1. Imię i pseudonim- Małgośka/Ame;
2. Okolice- Kraków, najpiękniejsze miasto Polski;
3. Ulubione zajęcia- czytanie, czytanie, jeszcze raz czytanie, czytanie fanfiction, oglądanie anime, słuchanie muzyki, pisanie, fotografia;
4. Ulubione kolory- zielony, ciemnoniebieski, ciemnoczerwony, ciemnofioletowy;
5. Aktualnie- denerwuję się przed nauką w nowej szkole, uczę się grać na gitarze, psioczę na mężczyzn, marzę;
6. Charakter- kapryśna, złośliwa, temperamentna, mająca huśtawki nastrojów i wiele obsesji oraz fobii, w pewnym sensie romantyczna, pesymistka, o dziwo jakaś niefajnie wrażliwa (a może nadwrażliwa?)...

Może tyle. Wybaczcie zamieszanie. Po prostu przechodzę małe załamanie nerwowe, zerwałam ostatnio wiele kontaktów i spaliłam za sobą wiele mostów; ale wypisałam się i jest mi już lepiej.

Mam taką nadzieję, że ktoś mnie jednak tutaj polubi! Musiałam się wypisać, jedna z czterech osób, którym teraz ufam znajduje się daleko, z drugą i trzecią, i czwartą nie mam kontaktu w tym momencie.

Mimo całego mojego narzekania na moje życie nie mogę jednak stwierdzić, że w całości jest do dupy. Rodziców mam co prawda wymagających, czasem zbyt konserwatywnych (:/), a czasem znowu zbyt pokręconych i pozytywnie nienormalnych, ale nie mogę narzekać. Kochają mnie, chcą jak najlepiej, chociaż nie do końca rozumieją (to chyba standard w naszym wieku?). Ogółem rodzinka trafiła mi się fajna. I moja J., najlepsza z najlepszych przyjaciółek, i K., i K. Powinnam się zamknąć i na razie nie oglądać na jakichś fałszywych dupków. Będzie dobrze (nagła fala optymizmu).

Pozdrawiam Agę-Anakondę, psioczmy na mężczyzn razem!

1 komentarz:

  1. Ja również Cie pozdrawiam Ame i dzięki za zaproszenie na bloga. Faceci to świnie a conajmniej jest takich bydlaków 8 w tylko moim otoczeniu a na świecie cała chmara. I rzeczywiście - niezdecydowani idioci bo raz traktują Cie jakbyś była nikim a raz ubóstwiają, nie wyobrażając sobie życia bez Ciebie. Załatwiają nam takie huśtawki przez co osłabiają naszą psychikę. Przyjaciółki w takich chwilach okazują się na ogół pomocne ale często zdarza sie że postępowanie jakiejś jest dla nas raniącym szczególnie jeśli w taki czy inny sposób stała sie celem dla chłopaka a my no cóż jesteśmy tylko czymś zastępczym (własny przykład.). Nie jesteś żmiją i jędzą a jeśli Ty to pewnie i ja. Aczkolwiek uważam po prostu że radzisz sobie z problemami najlepiej jak potrafisz, jestem z Ciebie dumna że po tym wszystkim masz jeszcze siły do życia. Wg. mnie to również dobrze że piszesz o tym na blogu bo może znajdzie sie ktoś kto ma podobne problemy do nas i razem stworzymy WIELKI KLUB NIENAWIŚCI DLA FACETÓW KTÓRZY SĄ TACY ŚMACY I OWACY ... no okej, troche przegięłam ale dobrze jest sie wygadać, sama to lubie i bez tego egzystencja dla mnie nie istnieje. Hmm w miarę pisania tego komentarza stwierdzam że dłuższego chyba nigdzie nie napisałam wiec powolutku będe kończyć. Skorzystam z okazji i zaprosze na mojego bloga (strasznie jestem płytka wiem) http://happy-girls-are-the-prettiest24.blogspot.com/ . Ostatnie notki są o wykorzystywaniu psychicznym no i w sumie kurde na przykładzie własnym - czyli łączy sie to z historią mojego byłego. Okej, myślmy pozytywnie bo jak sama stwierdziłaś życie nie jest całkiem do dupy no więc żyjmy nim najlepiej jak potrafimy.
    P.S. hmm, może już jestem zgorzkniała i cyniczna ale samotność mi odpowiada, tzn. samotność w rozumieniu "tylko przyjaciele i nie dopuszczać do siebie chłopaków w rozumieniu ludzi którzy mogliby sie stać kimś więcej niż przyjaciółmi" ... Zobaczymy ile tak sama bez miłości wytrzymam. W naszym wieku miłośći chyba nie ma. To ja sobie poczekam na jednego jedynego ... tak z 30 lat. Buziaki, Anakonda/Aga/Tarranula

    OdpowiedzUsuń