sobota, 5 lipca 2014

Wakacyjne szaleństwo zakupów

Byłam dzisiaj na zakupach- szalonych, jeśli spojrzeć, ile pieniędzy wydaje zwykle na ubrania (konieczne minimum), a ile kupiłam dzisiaj. A więc- szpilki, dwie kiecki, spodnie, bluzka. I szukałam stroju kąpielowego, co zawsze jest dla mnie traumatycznym przeżyciem. Nie jestem otyła, ale strasznie mnie dołuje mój wygląd. Ogólnie skończyło się na płaczu w przymierzalni. Brrr. A strój i tak kupić muszę, bo niedługo wyjeżdżam...

Ogólnie jestem zadowolona z tych zakupów. Znalazłam fajny sklep z końcówkami serii- typowy outlet, w którym za dwie sukienki zapłaciłam tyle, ile zamierzałam za jedną. Spodnie też dość tanio; w sumie kupiłam je tylko dlatego, że mnie jako animatorce nie wypada ubierać krótkich spodenek. Te mają długość do kolan, więc są ok- zarówno do kaplicy, jak i na spacer, jak i na dyżury. No a buty... może czasem się potykam, ale kocham obcasy <3

Za tydzień o tej porze będę już nad morzem. Uwielbiam Bałtyk. Jest zimny, ale... ma klimat. Zawsze ładuję się przez te 2 tygodnie tam. W tym roku będę musiała zebrać sporo energii- przecież matura. Potem rekolekcje, no i reszta to już 3 tygodnie wolnego. Powinnam się uczyć, ale pewnie będę czytać, oglądać dramy i przesiadywać na drzewie (chociaż powoli z tego wyrastam niestety).

Trzymajcie kciuki za pogodę na wybrzeżu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz