Wiecie co, miłość jest piękna. Nawet, jeżeli sama mogę przytulić jedynie maskotkę lub poduszkę. Nawet, jeżeli za mało jej w świecie. Nawet, jeżeli nie mogę liczyć na spełnienie swoich małych marzeń.
Od dwóch dni wciąż kaszlę. Dzisiaj jest tylko gorzej, bo teoretycznie nic mi nie jest, a w praktyce jak czasem zakaszlę, to niemal wypluwam moje biedne płucka. A jutro mam jechać z rodzicami i młodą na wycieczkę. A od poniedziałku niby się uczyć. Za cholerę tego nie widzę, a jeśli będę chora, to dalej robię sobie wolne.
Tomek się na mnie obraził, ponoć mu powiedziałam jeszcze na rekolekcjach, że go nienawidzę. Sprawę wywlókł niedawno, i chyba czeka na przeprosiny. Ale tym razem już ich ze mnie nie wyciągnie. Przestaję się tym interesować.
Powinnam iść spać, ale oglądam. Cóż, pozdrawiam innych nocnych marków. Ja, i moja przytulanka-panda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz