Kocham Kraków... To jest niesamowite miasto... Atmosfera magiczna. Te wszystkie zakamarki, które chciałoby się odkryć, zaułki, zabytki... Dzisiaj postanowiłam wracać ze szkoły nieco inną trasą- (nie wiem, co prawda, czy wam to coś powie, ale opiszę) zamiast wyjść na Św. Wawrzyńca, a potem na Dajwor (lub Dajwór, nie jestem pewna) skręciłam w ulicę Szeroką. Słońce świeciło, było dość ciepło, po prostu ślicznie. W pewnym momencie doszłam do miejsca, gdzie ta ulica była naprawdę szeroka... I chyba była to kiedyś okolica zamieszkiwana w dużej mierze przez Żydów (jak w sumie cały Kazimierz). Teraz jest tam wiele małych restauracji czy knajpek żydowskich... Ciekawe, ciekawe, muszę to jeszcze kiedyś sprawdzić. I poczytać o tym, bo w sumie wiem niewiele, a temat wydaje mi się co najmniej intrygujący.
Tak poza tym... pierwsza odprawa, mam prowadzić jedną Grupę w listopadzie, i dwa Apostołki, jednego w październiku, 26, a kolejnego jakoś w grudniu. Strasznie się cieszę, ze względu na tego adwentowego i listopadowego... A na odprawie było wesoło i poważnie, tak świetnie.
Jutro kurs. Super.
Moja klasa jest DZIWACZNA. Nie ogarniam ich.
I nie jestem asertywna, przez co cały czas zrzynają ode mnie zadania. Pomocy?
A jeszcze o książce, to ciekawa jest bardzo powieść antyutopijna Huxley'a pt. 'Nowy, wspaniały świat'
Kończę, bo muszę coś jeszcze zrobić. Dobranoc.
Kurs :) Z Wami to sama przyjemność :)
OdpowiedzUsuń