Za dwa dni praktyczny. Spoko, i tak nie zdam, więc póki co nie zamierzam się tym stresować. A przed egzaminem idę do szkoły, więc może nie będę o tym myśleć.
Przeminęła studniówka, do matury zaledwie 98 dni. Siedzę nad historią i staram się wepchnąć coś do mózgu. Idzie mi o tyle opornie, że znów mam jeden ze swoich bólów głowy.
Zirytowały mnie reakcje części znajomych na wieść o moich tatuażach. I tak je zrobię, chociaż może nie w tak widocznych miejscach. Przecież to moje ciało. A nie zamierzam tatuować sobie 'TSW', tylko coś, co ma mi przypominać, że samobójstwo to żadna opcja? Co w tym złego? Że chcę zapamiętać. Sądzę, że gdy będę to miała wyryte we własnej skórze, i przyniesie mi to ból, zapomnienie o tym nie przyjdzie mi tak łatwo.
Dużo teraz myślę o tym wszystkim. Kilku osobom pisałam, że ważą się losy mojego animatorstwa, życia; faktycznie tak to widzę. Czas decyzji. Jakiś przełom.
Paradoksalnie do olewania snu i jedzenia, jestem okropną paranoiczką i hipochondryczką, więc dzisiaj dostałam miniaturowego zawału- ponoć niepotrzebnie, ale wszystko się okaże. Tymczasem wypycham to ze świadomości. Pewnie przesadzam jak zwykle.
Tell me, what is right, and what is wrong?
Kolejna z moich ukochanych piosenek, i to z tych, przez które się rozsypuję. Za dużo myśli w skołatanej głowie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz